Z planszówkami miałam przez długi czas ten sam problem. Kupowałam coś z myślą o wspólnym wieczorze, po czym po jednej albo dwóch partiach pudełko trafiało na półkę i tyle było z rodzinnego hitu. Jedna zabawa była za prosta i po chwili nudziła starszych, inna miała tyle zasad, że zanim wszyscy zrozumieli, o co chodzi, dzieci zaczynały się wiercić, a dorośli tracili cierpliwość. Po kilku takich zakupach przestałam patrzeć na obietnice z opakowań i zaczęłam sprawdzać, co naprawdę działa przy naszym stole.
Szybko wyszło, że wcale nie chodzi o najbardziej rozbudowaną planszówkę ani o pudełko pełne elementów. Najlepiej zostawały z nami te tytuły, przy których od początku coś się działo. Ktoś próbował wygrać za wszelką cenę, ktoś inny obrażał się dla żartów po przegranej, a dzieci śmiały się z odpowiedzi, które dorosłym wydawały się zupełnie logiczne. Właśnie takie emocje sprawiają, że gry planszowe dla całej rodziny naprawdę żyją, a nie kończą jako kolejny zakup „na raz”.
Przez ostatnie miesiące przewinęło się u nas sporo pudełek. Część zniknęła z obiegu bardzo szybko, ale kilka wraca regularnie i to niezależnie od tego, czy siadamy do stołu tylko we czwórkę, czy wpadają też dziadkowie albo znajomi z dziećmi. W tym gronie są zarówno klasyczne gry planszowe dla rodziny, jak i lżejsze tytuły nastawione bardziej na śmiech i szybkie reakcje. I właśnie te drugie często zaskakiwały mnie najmocniej.
Najwięcej dzieje się wtedy, gdy nikt nie siedzi cicho
Jednym z takich zaskoczeń było u nas Pełne gacie TOMY. Sama nazwa od razu rozbawiła dzieci, ale ja początkowo patrzyłam na tę planszówkę z dystansem. Wydawało mi się, że pomysł z wielkimi spodenkami i wyszukiwaniem przedmiotów będzie śmieszny przez kilka minut, a później zabawa zacznie się powtarzać. W praktyce wyszło odwrotnie.
Już po pierwszej rundzie zrobiło się głośno, bo każdy próbował udowodnić, że jego odpowiedź pasuje najlepiej. Najwięcej śmiechu nie brało się nawet z samego szukania przedmiotów, tylko z późniejszych dyskusji. Ktoś wyciągał rzecz, która według niego idealnie spełniała warunki, a reszta stołu natychmiast zaczynała protestować. I nagle zwykła runda przeciągała się, bo wszyscy chcieli postawić na swoim.
Lubię takie gry planszowe dla całej rodziny, bo nie trzeba przy nich długo tłumaczyć zasad, a mimo to przy stole od razu pojawia się energia. To jedna z tych sytuacji, kiedy gra planszowa dla całej rodziny nie działa dlatego, że ma skomplikowaną mechanikę, tylko dlatego, że wciąga ludzi w rozmowę, drobne sprzeczki i śmiech. Przy rodzinnych wieczorach to naprawdę ważniejsze niż najbardziej dopracowana instrukcja.
Nie szukam już najbardziej rozbudowanej planszówki
Kiedyś byłam przekonana, że im więcej zasad i dodatków, tym większa szansa na dobrą zabawę. Po czasie widzę, że u nas sprawdza się coś zupełnie innego. Jeśli mam wybierać między tytułem, który wymaga długiego tłumaczenia, a takim, do którego można usiąść niemal od razu, coraz częściej wygrywa ta druga opcja. Zwłaszcza wtedy, gdy przy stole siedzą dzieci, a ja wiem, że ich cierpliwość do instrukcji kończy się mniej więcej po dwóch minutach.
Dlatego tak często wracają do nas gry dla całej rodziny o prostych zasadach, ale z dużą dawką interakcji. Nie chodzi o to, żeby wszystko było banalne. Chodzi raczej o to, by wejście w zabawę było szybkie, a sama partia dawała za każdym razem trochę inne emocje. W jednych domach lepiej zadziałają skojarzenia, w innych rywalizacja albo element zręcznościowy, ale wspólny mianownik jest zwykle ten sam: nikt nie chce spędzać pół wieczoru nad instrukcją.
Klasyka nadal ratuje rodzinne spotkania
Przy większych spotkaniach rodzinnych ten temat wraca jeszcze mocniej. Dzieci chcą czegoś dynamicznego, dorośli wolą zabawę, która ich nie znudzi, a starsze osoby najchętniej siadają do zasad, które już znają. W takich momentach bardzo dobrze wychodzą klasyczne gry planszowe dla całej rodziny albo zestawy, które dają kilka możliwości do wyboru. Na Allegro jednak mogę znaleźć gry dopasowane pod siebie.
U mnie świetnie sprawdziły się Gry x25 Warcaby Chińczyk Trójkąt Bierki Pchełki 5+ Alexander 0157. Taki zestaw jest wygodny właśnie dlatego, że nie narzuca jednego scenariusza na cały wieczór. Jeśli dzieci mają ochotę na coś krótszego, kończy się na bierkach albo pchełkach. Gdy wszyscy są w nastroju na spokojniejszą rywalizację, na stół trafiają warcaby lub chińczyk. To bardzo proste rozwiązanie, ale przy rodzinnych spotkaniach często okazuje się najpraktyczniejsze.
Czasem klasyka wygrywa z nowościami nie dlatego, że jest bardziej efektowna, tylko dlatego, że nie stawia żadnej bariery. Nie trzeba nikogo przekonywać, nie trzeba czytać instrukcji od początku do końca, nie trzeba tłumaczyć każdego ruchu. Siada się, rozkłada planszę i można zaczynać.
Są gry, które rozkręcają nawet tych najbardziej opornych
Mam też słabość do tytułów, które dobrze wypadają przy większej grupie i nie wymagają od uczestników żadnego „ogrania”. Z tego powodu regularnie wracam do Gra Planszowa KALAMBURY Rodzinna na Imprezy ZABAWA. W teorii każdy wie, o co chodzi, ale i tak każda partia wygląda inaczej, bo wszystko zależy od ludzi, ich skojarzeń i tego, jak bardzo są gotowi się wygłupić.
Najlepsze jest to, że w kalamburach doświadczenie praktycznie nie ma znaczenia. Dziecko, które pierwszy raz bierze udział w zabawie, potrafi zgadnąć hasło szybciej niż dorosły, który z pozoru „powinien” mieć przewagę. A kiedy ktoś bardzo się stara pokazać proste hasło i nagle okazuje się, że nikt go nie rozumie, śmiech przy stole robi się większy niż przy niejednej rozbudowanej planszówce.
To jedna z tych propozycji, które przypominają mi, że dobra gra dla całej rodziny nie zawsze musi opierać się na punktach, planszy i długiej partii. Czasem wystarczy prosty pomysł i ludzie, którzy mają ochotę wejść w zabawę bez spinania się, kto wygra.
Nie wszystko musi opierać się na rywalizacji
Są też takie dni, kiedy mam ochotę wyciągnąć coś lżejszego, mniej opartego na kombinowaniu, a bardziej na klimacie i wspólnym przeżywaniu zabawy. W takich momentach dobrze wypadają tytuły skierowane trochę mocniej do dzieci, ale nadal na tyle angażujące, że dorośli nie siedzą z boku z telefonem w ręku. W tej grupie zapisały mi się między innymi MAGICZNE JEDNOROŻCE ALEX.
To nie jest planszówka, po którą sięgam wtedy, gdy mam ochotę na ostrą rywalizację albo długi wieczór przy stole. Sprawdza się raczej wtedy, gdy chcę zaproponować coś lżejszego, bardziej kolorowego i mniej stresującego. Przy młodszych dzieciach ma to duże znaczenie, bo nie każda zabawa musi kończyć się walką o zwycięstwo. Czasem lepiej działa tytuł, który po prostu wciąga w swój świat i pozwala spędzić razem spokojniejszy czas.
Gdy dzieci chcą czegoś nowego, a dorośli nie mają siły na skomplikowane zasady
Właśnie wtedy lubię sięgać po gry planszowe dla całej rodziny, które łączą prostotę z jakimś wyraźnym motywem przewodnim. Dzieci szybciej wchodzą w zabawę, kiedy od razu czują temat, a dorośli nie mają poczucia, że uczestniczą w czymś zrobionym wyłącznie z myślą o najmłodszych. To jedna z rzeczy, na które dziś zwracam uwagę znacznie mocniej niż kiedyś.
Podobnie odbieram GRA RODZINNA KAPIBARY HERBACIARY gra dla całej rodziny. Sam motyw od razu przyciąga uwagę i sprawia, że łatwiej namówić wszystkich do wspólnej partii. A kiedy do tego dochodzą proste zasady i zabawny klimat, robi się z tego naprawdę przyjemna propozycja na wieczór, który ma być luźny, ale nie byle jaki.
Co decyduje o tym, czy planszówka to dobry wybór?
Po tych wszystkich testach doszłam do jednego prostego wniosku: najlepsze gry planszowe dla całej rodziny wcale nie muszą być najbardziej ambitne ani najbardziej rozbudowane. Znacznie ważniejsze jest to, czy pasują do sposobu, w jaki naprawdę spędzacie wspólny czas. Jedne domy wolą szybkie rundy i dużo śmiechu, inne bardziej klasyczne tytuły, a jeszcze inne planszówki, przy których można spokojnie posiedzieć dłużej i bez pośpiechu.
Dziś patrzę przede wszystkim na trzy rzeczy. Po pierwsze: czy da się szybko usiąść do zabawy bez długiego tłumaczenia. Po drugie: czy dzieci i dorośli mają podobną szansę na zaangażowanie. Po trzecie: czy po skończonej partii ktoś od razu chce grać jeszcze raz. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to zwykle znak, że trafiła się naprawdę udana gra planszowa dla całej rodziny, a nie kolejna gra, która dobrze wygląda tylko na opakowaniu.
Artykuł sponsorowany